Wojciech Czarniecki: Cichy zabójca wolnego rynku – oszustwo

Cichy zabójca wolnego rynku – oszustwo

W tradycyjnych społecznościach o niewielkiej mobilności, oszustwo było czymś rzadko spotykanym i dotyczyło obcych a więc niekiedy domokrążców lub cyganów. Perspektywa środowiskowego ostracyzmu była dostatecznym środkiem przeciwdziałania oszustwom. Najczęściej bezkarnych oszustw dopuszczała się władza fałszując wagę bitych monet. Oprócz tego, fałszowano dość często obrazy i dokumenty.

Według Wikipedii : oszustwo, wyłudzenie to przestępstwo polegające na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Zwykle polega to na wprowadzeniu w błąd poprzez zabiegi mające na celu wytworzenie w świadomości pokrzywdzonego nieprawdziwego obrazu stanu rzeczy. Na przykład: firmy farmaceutyczne nie publikują danych o ukrytych działaniach niepożądanych stwierdzonych podczas badań klinicznych nowych lekarstw. Rządy by pozbyć się nadmiernego długu, oszukują manipulując ilością pieniądza na rynku, co nieuchronnie zmniejsza jego wartość. Chęć zachowania wartości zgromadzonych oszczędności, nasila działania spekulacyjne w poszukiwaniu aktywów, które nie tracą na wartości. Oszczędzający uchodzą za głupich nieszczęśników. Uczciwy wysiłek przechodzi do przeszłości, bogactwo zdobywa się podrzucając gorący kartofel frajerom dzięki manipulacji i ekskluzywnemu dostępowi do informacji bądź bezczelnie defraudując pieniądz „państwowy”. W tej sytuacji planowanie długoterminowe traci sens; liczy się tu i teraz, bo przyszłość jest całkowicie nieobliczalna.

Zauważmy, że obecnie większość transakcji rynkowych dokonuje się anonimowo – o wytwórcy wiemy tylko tyle co wyczytamy na etykiecie a my dla niego jesteśmy mało znaczącą kwotą pozyskaną ze sprzedaży – a nawet z czasowym opóźnieniem. Gdy próbujemy nawiązać kontakt z przedstawicielem firmy zwykle otrzymujemy adres infolinii z której otrzymujemy zdawkowe odpowiedzi automatu (chatbot), już luksusem jest sensowna wymiana e-maili. Widać z tego, że koszt rzeczowej obsług klienta jest wyższy od ewentualnej straty spowodowanej przez zdesperowanego nabywcę. Jest to niezamierzony efekt rosnącej skali produkcji napędzanej rosnącą konsumpcją. Co więcej, „życie produktów” jest coraz krótsze, podlega ciągle zmieniającej się modzie i by wytworzyć znaczny popyt, nadążający za nią, dopasowuje się bezawaryjne funkcjonowanie wyrobu do okresu gwarancyjnego. Butów, które rozwaliły się po roku nie reklamujemy, bo już inne są modne. W przypadku urządzeń, producenci monopolizują punkty serwisu, w których ceny zniechęcają do kolejnych napraw, nie udostępniają też niezbędnej do napraw dokumentacji oraz części. Sam miałem okazję przekonać się o tym, gdy chciałem naprawić kosiarkę elektryczną wymieniając zużyte szczotki węglowe. Okazało się że nawet serwis dystrybutora (Macallister) nimi nie dysponował. Co więcej, u innego producenta (Nac), znalazłem w wykazie części zamiennych podobne szczotki ale też okazało się że ich nie mają. Wskazuje to na zmowę, której celem jest wymuszenie rezygnacji z naprawy i zakup nowej kosiarki. Dlatego należy się powszechne wsparcie dla ruchu „Right to Repair”. Jeśli bowiem koncerny zostaną zobowiązane do wolnej sprzedaży części zamiennych i udostępnienia odpowiednich narzędzi oraz podręczników, ograniczy się zapotrzebowanie na nowy sprzęt, zmniejszy się liczba elektrośmieci, powstanie też wiele nowych miejsc pracy w małych warsztatach zajmujących się naprawą elektroniki.

Informatyzacja gospodarki tworzy nowe zagrożenia. Brak bezpośredniego kontaktu w akcie wymiany stwarza nieskończenie wiele okazji do oszustwa, do podszywania się pod kontrahentów, przedstawicieli urzędów a nawet krewnych, którzy wyruszyli gdzieś w świat i są w kłopocie. Będą mnożyć się kradzieże tożsamości z olbrzymich hurtowni danych, a po wprowadzeniu obrotu bezgotówkowego, osoby pozbawione dowodu nie tylko nie będą istnieć dla urzędów ale będą mogły przeżyć tylko żebrząc, gdyż nikt ich legalnie nie zatrudni. To co nas otacza, pozbawione jest cech wolnej wymiany, zawęża się przestrzeń wyborów do bezsensownej konsumpcji w samotności (obecność tłumów poprzez kontrast, jedynie pogłębia to uczucie), natomiast  prawo do korzystania z innych swobód jest systematycznie ograniczane  aż do np.: karalności myślozbrodni.

Dawniej oszustwo było obciążone dużym ryzykiem wykluczenia z klasy ludzi uczciwych, powszechnie szanowanych, toteż zwykle pozwalali sobie na nie ludzie marginesu. Liczyło się nazwisko – dzisiaj jego miejsce zajmuje marka – na które pracowało nieraz kilka pokoleń. W relacjach między ludźmi „honoru” wystarczyło dane słowo, a zatem wiele transakcji dokonywano bez formalnych umów – w transakcjach odroczonych nagminnie posługiwano się wekslami. Informacje o oszustwie propagowane były błyskawicznie, nawet gdy dotknęły one tylko kilka osób. Obecnie – na przykładzie afery Amber Gold – każda negatywna informacja tym dłużej przebija się w mediach im potężniejszej korporacji dotyczy. Potężne gangi prawników i usłużni naukowcy dysponujący dostateczną wiedzą i dźwigniami nacisku (eufemizm przestępczych działań), potrafią stłumić każdą informacje o praktykowanych przekrętach, które zwykły konsument nie jest w stanie udowodnić.

Powołując się na paremię prawniczą „Chcącemu nie dzieje się krzywda” uznaje się za niewzruszalne oszukańcze umowy, a przecież ich ważność powinna zależeć od tego czy byliśmy zdolni przewidzieć ich skutki i mimo ich znajomości godziliśmy się na nie. Hermetyczny slang prawniczy, nie pozwala zrozumieć ukryty sens zapisów umieszczanych w umowach. Toleruje się oszukańcze reklamy, tzw. optymalizację podatkową, spychającą na margines małe firmy, które nie mogą sobie pozwolić na opłacenie drogich kancelarii i reklam.

Reakcją na ten stan rzeczy oraz na nierozwiązywalny problem powszechnego zadłużenia, są różne inicjatywy propagujące pieniądz równoległy, wymianę bezgotówkową lub ekonomię dzielenia się.

To substytuty normalności, które nie mają szans na wygranie z głównym nurtem. Wszystkie składowe rynku zostały przeskalowane w stosunku do zdolności rozumienia i działania pojedynczych jednostek.

Należy rozszerzyć pojęcie ekologii na sferę otoczenia instytucjonalnego, zagrażającego wolności jednostek.

Z opisaną wyżej tendencją kłócą się wymagania, które narzuca postępująca specjalizacja. Gdy specjalizacja i podział pracy przekracza pewien kluczowy poziom, przedsiębiorcy nie są w stanie wyznaczać cele swoim wysoko wyspecjalizowanym pracownikom i oceniać ich zawodową efektywność z powodu baraku dostatecznej wiedzy. Zmuszeni są więc upoważniać ich do podejmowania merytorycznych decyzji, w zakresie dysponowania środkami firmy i mierzenie ich efektywności poprzez osiągane zyski. Swoboda rodzi pokusę jej nadużycia, dlatego decydującym kryterium zatrudnienia stają się moralne kwalifikacje pracowników, na których zbudować można relacje zaufania między właścicielami spółki, a jej najemnymi pracownikami. Budowanie klimatu odpowiedzialności i zaufania w firmie, jest niemożliwe gdy polityka firmy wobec klientów oparta jest na nieuczciwych praktykach. Schizofrenia postaw szybko przekształci się w cynizm i asekuranctwo co nieuchronnie zredukuje zaufanie do zera. Przyszłość należy do społeczeństw, rządzonych przez hierarchię opartą na autorytecie wyrastającym z kompetencji i moralności. Tylko tam wygrywać będzie moralność z wymuszoną lojalnością, gdzie system wychowania ukształtuje ludzi z charakterem, bezkompromisowych i odważnych.

Przemoc rodzi się tam gdzie brakuje autorytetu. Nawet nieprzekonani podporządkują się decyzjom gdy większość uzna je za słuszne. Należy uczyć technik radzenia sobie w sytuacji szantażu moralnego, nadużywania naszych zdolności do empatii. Ponieważ emocje zaburzają racjonalne myślenie, celem treningu powinno być wyrobienie nawyku analizowania długofalowych skutków emocjonalnych reakcji (poczynając od reakcji na zachowanie dzieci). Należy uzmysławiać społeczeństwu, że powinność wynika tylko z wartości a nie z wiedzy. Tolerancja dla postaw „róbta co chceta” prowadzi do anarchii i pogardy dla postaw etycznych. Efektem będzie erozja warunków koniecznych dla rozwoju wolnej wymiany.

Wojciech Czarniecki